Kultura w grach #1

Może jak w Psychonauts – wbijanie do cudzego umysłu i skakanie po nim w najlepsze?), emocjonujące wymiany ognia (w powieści – sztuk jeden, ale za to jaka… W grze można by rozwinąć temat) – what’s not to like? Do tego jakiś sensowny silniczek graficzny, dobry pisarz do dorobienia dodatkowych epizodów do książkowej fabuły i napisania dialogów (myślę, że Siergiej Łukjanienko wystarczy) i mamy hit.

RAJ UTRACONY
Troszeczkę upraszczając można by stwierdzić, że Raj Utracony Miltona to godny następca Boskiej Komedii. Podobna tematyka (bunt Lucyfera, jego walka z siłami Niebios i strącenie do Piekieł, kuszenie Adama i Ewy), podobnie monumentalna konstrukcja i epicki klimat – ale miejsce uporządkowanej kosmologii i zasad moralnych z przełomu średniowiecza i renesansu zajmuje tu dramat i niepewność. Opowieść o niegdyś pierwszym spośród aniołów oddziałuje z niezwykłą siłą, a sposób jej przedstawienia sprawia, że, mimo pychy, okrucieństwa i złości Szatana, jesteśmy w stanie jeśli nie współczuć mu, to przynajmniej zrozumieć głębię jego cierpienia. Również nasi biblijni prarodzice zostali przedstawieni realistycznie i ciekawie, tak, że można pojąć motywy ich postępowania, gdy popełniali największy błąd w historii.

Tradycyjnie pojawia się pytanie – jak niby zrobić z tego grę? Można co prawda przedstawić Lucka rozwalającego w złości połowę piekła tudzież zrobić The Sims Survival Version z Adama i Ewy próbujących przeżyć po wygnaniu z raju, ale chyba jednak nie tędy droga. Ja osobiście skupiłbym się raczej na szóstej księdze, w której archanioł Rafał opowiada historię wojny pomiędzy Szatanem i zastępami Niebios. Dwoma słowami – epicka rozpierducha. I to jak opisana! Starcia potężnych aniołów, niezwykłe machiny wojenne, bohaterscy przywódcy i nieprzeliczone armie… Ktoś już się domyśla? Tak jest – RTS! Czy może być lepszy materiał na grę strategiczną niż znakomicie zarysowany konflikt między dwiema odmiennymi, ale równie silnymi (jeśli wyłączyć z rozgrywki Syna Bożego, który w finale księgi rozwala wszystkich w drzazgi) frakcjami? Z mnóstwem niezwykłych jednostek (nieraz tworzonych na polu bitwy – hmm, czyżby mechanizm przywoływania stworków z Sacrifice albo Battleforge?), z rozpoznawalnymi bohaterami (…chyba, że ktoś nie zna Lucyfera czy Michała?), z mocami zdolnymi przekształcać pole bitwy (tu z kolei kłania się starożytny Populous)? Gdyby jeszcze zrobić to w pełnym 3D i dorzucić odpowiednią muzykę (osobiście proponuję Jeremy’ego Soule’a, ale lepszy byłby pewnie Howard Shore – ten od filmowego Władcy Pierścieni), otrzymalibyśmy prawdziwe cudeńko.