Poradnik dla fanów Signstara

Na tyle tematów już pisałem, że najwyższa pora na poradnik. A ponieważ pisałem ostatnie GeStereo głównie o tym, jak w prosty sposób zachęcić się do gry na gitarze… Cóż. Teraz będzie o darciu japy, odstawianiu super-ekstra póz przed telewizorem oraz wtykaniu sobie mikrofonu gdzie popadnie. YEAH!

Początkujący Gracze spędzający czas przed Singstarem (bardziej) lub Lips (mniej) popełniają masę błędów. Pozwolę sobie na ustalenie ścisłej listy Do’s and Don’ts w kontekście zachowywania się podczas cyfrowego karaoke. Taki nasz malutki dekalog.

#1 – NIE! Nie, będziesz siedział.
Podstawowy błąd. Nie wolno za żadne skarby świata łączyć swych pośladków z dowolną powierzchnią horyzontalną nie wcześniej niż po dziesięciu piosenkach. Po tylu bowiem każdy prawdziwy rockman wstrzkuje sobie pół litra dopaminy albo idzie na półgodzinną drzemkę. Poza tym siedząc jest wysoce utrudnione wykonywanie punktów 2# i 3#.

#2 – Każdy epicki moment pozą prawdziwego rockmana uwiecznisz.
Najczęściej zapominana z zasad. Gdy śpiewacie z przyjacielem „Can’t Touch This” (rock jest rockiem niezależnie od gatunku muzyki) i po długiej solowej paplaninie dostaniesz ocenę „awesome” musisz NIEZWŁOCZNIE wycelować prawą dłoń w sufit, lecz palec przed siebie; zgiąć kolana i przybrać na twarzy bazową minę, zwaną „Stiff upper lip” (górna warga dotyka nosa, eksponujesz zęby, marszczysz czoło. Od Elvisa, poprzez Angusa Younga aż po Eikichi’ego Onizukę każdy prawdziwy madafaka robi tak w chwili triumfu).

#3 – Nie zmarnujesz żadnej okazji do zrobienia sobie prawdziwie rockowej fotki.
Gry takie jak Singstar oferują Ci możliwość uwiecznienia pysków obu wokalistów po każdej zaśpiewanej piosence. Należy wtedy ująć w wolną dłoń obiekt filmujący, zamienić swe twarze w odrażająco-smieszne maski oraz wykonując pozostałymi kończynami elo-gangsta-metalowe gesty uwieczenić całą scenę. Bez tego cały gig się nie liczy.

#4 – Mikrofony pieścić będziesz.
Nigdy nie zostaną zrozumieni przez szerszą grupę Gracze, którzy mikrofony trzymają jak nie przymierzając patyki. Lub co gorsza – butelki. Dłoń Rockmana musi całą wewnętrzną częścią ściśle przylegać do powierzchni urządzenia. Nie wymsknie mu się wtedy ono podczas wykonywania „pozy Rockmana” lub w trakcie naprawdę gwałtownego refrenu. Nic bowiem tak nie hańbi muzyka jak wypadający z ręki mikrofon.

#5 – Masterować będziesz.
Nie ma czegoś takiego jak „piosenka zaśpiewana na pięćdziesiąt procent”. Prawdziwy Rockman albo ciśnie utwór do rejestrów przynajmniej oscylujących w pobliżu stówy albo z miejsca wykonuje trzysta dwadzieścia pompek na jednej ręce z gitarą na plecach. Poza tym co to za profil Gracza, w którym „top” to piosenki nabite na 5000-7000 punktów. Dopiero ’9? jako cyfra tysięcy pozwala na spokojny, muzyczny sen po dobrej sesji.